Czy zmieniać pracę?

Czasami pojawia się w nas taka myśl, że może warto by było zmienić pracę na lepszą. Na bardziej satysfakcjonującą. Na taką, która będzie bardziej nam odpowiadać. Ale jaka praca będzie dla nas idealna? I w jaki sposób dokonać tej zmiany?

Po pierwsze warto zwrócić uwagę na przekonania, które mamy na temat pracy. Często są one błędne i bazują na tym, co mówili nam nasi rodzice lub osoby z najbliższego otoczenia. Okazuje się, że rzadko takie przekonania weryfikujemy. Myśli typu: „Tylko ciężką pracą jestem w stanie zarobić na życie” czy „Nie cierpię tej pracy, ale przecież pracować trzeba” mogą nas bardzo demotywować w próbach szukania innych działań zawodowych. Warto tutaj nadmienić, że niektóre z decyzji, dotyczących naszego życia zawodowego, mogą mieć swoje źródło w przekonaniach naszych rodziców („Idź na prawo, bo prawnik dużo zarabia”) lub ich niezrealizowanych marzeniach. Pomysły rodziców mogą być sensowne, ale nie zawsze zgodne z naszym charakterem czy zainteresowaniami.

I owe zainteresowania i pasje mogą być punktem wyjścia do szukania lepszej pracy. Jest takie powiedzenie, że jeśli robisz to co kochasz, to tak jakbyś nie przepracował ani jednego dnia. Warto więc poświęcić chwilę na zastanowienie się, czego tak naprawdę chcemy i w czym jesteśmy dobrzy. Przyda się tutaj odkrycie własnych talentów. Do tego pomocne mogą okazać się odpowiedzi na następujące pytania:

  • Co lubię robić w wolnym czasie?
  • Jakie miałam/miałem marzenia w dzieciństwie?
  • Za co cenili mnie znajomi w młodości?
  • W czym jestem dobra/dobry?
  • Jaki rodzaj aktywności mógłbym wykonywać, nawet jeśli nikt mi za to by nie płacił?
  • Jakie działania sprawiają mi przyjemność? Które ładują moje akumulatory?

Nawet jeśli już wiemy, co chcielibyśmy robić zawodowo, niekiedy pojawiają się obawy dotyczące realizacji naszych zawodowych pomysłów. „Czy sobie poradzę?”, „Pewnie nie ma dla mnie miejsca na rynku pracy”, „To jest zbyt trudne”, „Jestem już w takim wieku, że nie ma sensu zaczynać od nowa” – to tylko niektóre z wątpliwości mogące nas dopaść. Jak sobie z nimi radzić? Na pewno warto sobie uświadomić, że pojawia się coraz więcej możliwości na rozwój zawodowy: są programy wspierające przedsiębiorców, możliwości dofinansowania czy usługi doradcze. Wspierani są nie tylko ludzie młodzi, ale również ci, którzy decydują się na zmianę pracy w późniejszym wieku. Coraz bardziej uwidacznia się trend aktywizacji ludzi dojrzałych. Pojawiają się szkolenia i kursy uczące nowych kompetencji zawodowych.

Oczywiście zmiana taka powinna być poprzedzona analizą i stworzeniem planu działania. Nie chodzi bowiem o podejmowanie pochopnych decyzji. Zanim zdecydujemy się na realizację naszych nowych celów zawodowych, zastanówmy się, w którym miejscu w życiu chcielibyśmy być za rok. Czego potrzebujemy, żeby tam się znaleźć? Jakich kompetencji nam brakuje, a jakie już mamy? Co chcielibyśmy mieć wpisane w nasze CV, które będziemy wysyłać, aplikując na wymarzone stanowisko? Warto tutaj skorzystać z wiedzy i doświadczenia znajomych. Można też szukać odpowiedzi u osób, które już osiągnęły to, do czego my dążymy. Zgromadzone przez nas informacje oraz doświadczenie wyniesione z testowania rynku pracy na pewno przełożą się w bardziej skuteczną realizację naszych zawodowych celów.

Czasami moi klienci przychodzą na sesję, by im podpowiedzieć co robić, by znowu mieć powera w życiu. Po krótkiej rozmowie często dochodzą do wniosku, iż nie cierpią swojej pracy, żałują, że ich edukacja nie była inaczej ukierunkowana. Po pytaniu co stoi Ci na przeszkodzie, by zacząć od nowa, odpowiadają zaskoczeni, że przecież już jest za późno, że są zbyt starzy na zmiany, że tyle czasu już zainwestowali w coś innego. Wtedy to przypominam sobie wspierające mnie kiedyś słowa „Jeśli nie zbudujesz swojego marzenia, ktoś inny Cię zatrudni, abyś pomógł mu zbudować jego.” (Tony Gaskins) i podsuwam im krótkie opowiadanie Anthony’ego de Mello, które zamieszczam poniżej.

W dniu rekrutacji na uniwersytet młody człowiek przygotowywał się do kontynuacji przygody z nauką, która trwała już tak długo, że wydawała się nie mieć początku i końca. Zatopiony w myślach, z głową pełną rozważań o tym, co przed nim, zauważył starszego człowieka przed sobą dopiero wtedy, kiedy na niego wpadł.

- Przepraszam panie profesorze – powiedział młody człowiek zawstydzony.

- Och, nie jestem profesorem – odparł starszy mężczyzna – Jestem nowym studentem tak samo jak ty.

- A ile ma pan lat? – zapytał zaszokowany młodzieniec.

- Siedemdziesiąt trzy – stwierdził starszy Pan z błyskiem w oku.

- I co pan studiuje? – dociekał chłopak

- Medycynę, zawsze chciałem być lekarzem, i teraz…- Starszy człowiek zamilkł, jakby sobie przypomniał coś z bardzo dawnych czasów. – Teraz wreszcie mogę zrealizować swoje marzenia.

Młody człowiek wydawał się być wstrząśnięty. – Proszę nie myśleć, że to brak szacunku proszę pana, ale żeby zostać lekarzem, potrzebuje pan przynajmniej siedmiu lat. Za siedem lat będzie Pan miał osiemdziesiątkę!

Stary człowiek położył rękę na ramieniu młodego i spojrzał mu prosto w oczy.

- Jeśli Bóg zechce – powiedział z uśmiechem – będę miał osiemdziesiąt lat bez względu na to, czy zrealizuję swoje marzenia, czy nie.”

 

Artykuł opracowała Monika Goworek, zawodowy psycholog i specjalista od coachingu z dobraperspektywa.pl

Udostępnij ten artykuł
  • gplus

Komentarze